Tadżin z kurczakiem i białym winem

Afrykańskich temperatur jeszcze w tym roku nie uświadczyliśmy, ale lato zbliża się dużymi krokami. Przygotowaliśmy tym razem potrawę pochodzącą z krajów Maghrebu. Jeśli ktoś z Was planuje wakacje w Maroku, na pewno spróbuje tam oryginału. Potrawą tą jest "tadżin", którego nazwa pochodzi od glinianego naczynia, w którym jest wytwarzane.

Naczynie "tadżin" składa się z dwóch części: dolnej, która służy jako podstawa do duszenia oraz górnej na kształt stożka, która dzięki swojemu kształtowi wspomaga duszenie i nie pozwala wartościowym składnikom wyparować. Naczynie wykonane jest z gliny, często zdobione glazurą lub farbą. Na potrzeby europejskich kuchni wytwarza się również tadżiny przystosowane do kuchenek indukcyjnych. Danie "tadżin" to wolno gotowana, duszona potrawa warzywno-mięsna. Występują tadżiny z rybą, kurczakiem, baraniną lub jagnięciną. Zawsze z dużą ilością warzyw i przypraw, a nawet z dodatkiem owoców.

Podjęliśmy się przygotowania tadżina z kurczakiem. Zaczęliśmy od sporządzenia marynaty, ponieważ kurczak musiał przestać być neutralny. Podudzia z kurczaka marynowaliśmy przez 24 godziny w cytrynie, oliwie, cebuli, czosnku, miodzie i w przyprawach (kuminie i cynamonie). Dla dodania pikantności dorzuciliśmy jeszcze ostrą papryczkę. Po etapie marynowania podsmażyliśmy kurczaka na oliwie, następnie dusiliśmy z cebulą, cukinią, pomidorami zalewając go bulionem. Ciekawostką jest to, że do tadżinu dorzuciliśmy czarnych oliwek i rodzynek, które niesamowicie komponowały się z miodową nutą kurczaka. Duszenie na bardzo małym ogniu trwa ok. 2 godzin. Należy uważać, żeby składniki nie rozpadły się całkowicie. Istotną rzeczą w tym daniu są zioła, zarówno w marynacie, podczas duszenia oraz na talerzu. Po wyłożeniu na talerz, tadżin posypaliśmy świeżą kolendrą. Potrawę podaliśmy z dwoma rodzajami bulguru, ciemnym i jasnym łuskanym, który zakupiliśmy w sklepie z produktami arabskimi "Luxor" przy ulicy Solnej w Poznaniu. Bulgur to dodatek do dań sporządzony z gotowanych i następnie wysuszonych ziaren zboża, najczęściej pszenicy twardej. Przez namoczenie w mleku i pokrycie mąką uzyskuje się z niego tradycyjny turecki kuskus.

Marynowany w miodzie kurczak, rodzynki podczas duszenia oraz duża zawartość ziół i warzyw sprawiają, że do tej potrawy należy dopasować wyraziste białe wino. Zdecydowaliśmy się na solidne, beczkowe Chardonnay z Langwedocji. Niby wytrawne wino, ale przez leżakowanie w beczkach nabrało nut przyjemnej słodyczy. Niuansy rodzynkowe i miodowe idealnie współgrają z marynatą, a kwasowość, której jednak wino nie straciło, komponuje się z aromatycznymi podudziami kurczaka.

Przygotowanie potrawy: Iga Kramarz

Zdjęcia, tekst i dobór wina: Maciej Sokołowski

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

 x 

Twój koszyk jest pusty