Primitivo Marzagaglia 2013

O Primitivo powiedziano już niemal wszystko, nazwę odmieniono przez wszystkie przypadki. Od kilku lat jest ulubionym szczepem Polaków, co powoduje, że popyt jest ogromny. Podaż podąża za popytem, dlatego wina z tej odmiany można kupić niemal wszędzie. Skąd wynika ten fenomen? Wina z odmiany Primitivo wydają się być skrojone pod gusta polskiego konsumenta. Poza nielicznymi wyjątkami nie są drogie, nie mają zbyt wysokiej kwasowości, ani przesadnie szorstkiej taniny. Całość zwykle otulona jest słodkim, przetworzonym owocem i cukrem resztkowym wykraczającym poza definicję wina wytrawnego. Fani ciemnej barwy wina, aromatu czekolady (wynikającego z odmiany oraz beczkowania) i wyższego alkoholu również są zadowoleni gdy w kieliszku pojawi się Primitivo. Ta "łatwość" stylu, stoi w opozycji do oczekiwań sommelierów i osób poszukujących w winie czegoś więcej. Primitivo zaczęło być nawet dobrotliwie nazywane "dżemorkiem", nawiązując do charakterystycznego aromatu śliwkowych, jagodowych i porzeczkowych powideł. W humorystyczny sposób charakterystykę Primitivo przedstawił sommelier Jerzy Kruk (link na koniec artykułu). Pytanie brzmi - czy istnieje jakiekolwiek Primitivo, które będzie złotym środkiem i zostanie docenione zarówno przez fanów odmiany, jak i sommelierów? Dziś otworzyłem jedno takie i możliwe że właśnie znalazłem...

Lewy brzeg Bordeaux z lat 80-tych!

Otwieranie dojrzałych, ponad 30-letnich win wytrawnych wiąże się z ogromnymi emocjami. Ekscytacja sięga zenitu szczególnie, jeśli stoi przed Tobą butelka wina z tego samego rocznika co Twój. Do ostatniej chwili jest dylemat czy otwierać, czy weryfikować..? Co jeśli wino nie spełni oczekiwań? Co jeśli nie wytrzymało próby czasu? Zostanie wtedy żal, że nie zostawiliśmy jej zamkniętej na półce jako wartość sentymentalną... A jednak ciekawość bierze górę, żeby sprawdzić co jest po drugiej stronie korka i w jakiej formie są "Twoi rówieśnicy".

 x 

Twój koszyk jest pusty