Prosecco i małże z fenkułem

Wczoraj za oknem zaświeciło słońce i gdy ogrzewanie nastawione było na "czwórkę", można było poczuć się jak latem. Od razu nabraliśmy ochoty na coś lżejszego, kojarzonego z cieplejszym klimatem. Na regale znaleźliśmy zabłąkane Prosecco i nie zawahaliśmy się go użyć. Chłód za oknem przydaje się do jednego - szybkiego schładzania "bąbelków"!

Gelisi Prosecco DOC Spago Frizzante to lekkie i przyjemne wino musujące pochodzące z Friulii (północne Włochy). W aromacie jest lekko kwasowe i przywołuje aromaty cytryn, zielonego jabłka i polnych kwiatów. Dodatkowo, subtelna ziołowość i musowanie przypomina aromat rozpuszczonej na łyżeczce aspiryny (skojarzenie pozytywne). W ustach jest rześkie, mineralne i posiada lekką, przyjemną goryczkę. Poziom dwutlenku węgla jest dość niski, a lekką słodycz podczas finiszu zdiagnozowaliśmy jako "Brut", chociaż nie ma na ten temat wzmianki na stronie producenta, ani na etykiecie.

Po wstępnej degustacji wina, zajęliśmy się przygotowaniem potrawy. Zajęło nam to niespełna pół godziny. Fenkuł pokroiliśmy w piórka i podsmażyliśmy na oliwie, doprawiając go solą, pieprzem i sokiem z pomarańczy. Po upływie 5 minut został zdjęty z ognia i na tej samej patelni zeszkliliśmy pokrojony w plasterki czosnek, dorzucając dokładnie umyte małże. Całość zalaliśmy odrobiną lekkiego bulionu i białym winem. Dusiliśmy do momentu aż małże się otworzyły. Do tak przygotowanych owoców morza, dorzuciliśmy wcześniej usmażony fenkuł i posypaliśmy posiekaną, świeżą kolendrą. Potrawę podaliśmy inspirując się kuchnią belgijską, czyli z własnoręcznie przygotowanymi frytkami. Małe, dokładnie wyszorowane ziemniaki pokroiliśmy na ćwiartki i po osuszeniu usmażyliśmy na złoto w głębokim oleju słonecznikowym.

Fenkuł, który w swej naturze jest aromatyczny i delikatnie słodkawy, świetnie podkreślił smak owoców morza. Dobrze współpracował też z ziołowością i delikatną słodyczą Prosecco. Dodatkowo, "bąbelki" ożywiły całość kompozycji, a kwasowość i rześkość wina sprostały tłustym i słonawym frytkom.
W oryginalnej wersji "muli po belgijsku", małże dusi się w belgijskim piwie (bez fenkułu i kolendry), co determinuje też dobór napoju do potrawy. My dusiliśmy w białym winie, a dodatkowe ziołowe aromaty predestynowały Prosecco do tego połączenia.

Pozdrawiamy i życzymy smacznego!
Iga & Maciej

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

 x 

Twój koszyk jest pusty