Wino do kolacji

Drogi internauto, opowiemy Ci historię zasłyszaną przez Macieja, a właściwie historię w której brał udział. Sytuacja miała miejsce parę lat temu, podczas "Festiwalu Smaku" w Wałbrzychu. Do stoiska podeszła kobieta ok. 50-letnia, aby spróbować prezentowanych win. Po degustacji zapytała do czego podać te wina. Maciej, jak to Maciej, rozłożył wino na czynniki pierwsze, opowiedział o smakach win, o potrawach i o idealnych sosach oraz dodatkach. Pani grzecznie podziękowała i poszła do kolejnego stoiska. Tam sytuacja się powtórzyła. Po degustacji, klientka zapytała o dobór win do potraw. Odpowiedź była zupełnie inna niż przy stoisku Macieja - wino "A" okazało się być idealnym winem do obiadu, a wino "B" i "C" do kolacji. Pani zakupiła wszystkie prezentowane wina idealne do kolacji.

Jaki z tego morał? Sprzedaż jest bardziej skuteczna, gdy sprzedajacy jest zrozumiany przez kupującego, czyli mówi w "tym samym języku". Część społeczeństwa nie potrzebuje szczegółowego opisu wina. Wystarczy im, że wino jest dobre i ktoś poleca. Minie wiele lat zanim dobór win do potraw stanie się standardem, przepłynie wiele wody w Wiśle (i innych rzekach), zanim zawód sommeliera będzie popularny...

Czy to jest typowa polska kolacja?

Nie piszemy tego jednak, żeby się żalić. Jesteśmy zadowoleni, że wzrasta ilość czytelników "Wino Na Widelcu", a najbardziej z faktu, że rośnie współczynnik wyszukiwania naszej strony poprzez kategorie "wino do..." (a nie tylko dzięki linkom na Facebooku i na Winicjatywie). Wzrost popularności Wino Na Widelcu odbieramy jako wprost proporcjonalny do wzrostu zainteresowania tematem.

Przy okazji dziękujemy blogerowi Irkowi Wisowi, który "nieświadomie nas uświadomił". Nasze artykuły "wino do karpia" i "wino do śledzia" pisane w kontekście świątecznych dań na wigilijny stół były popularne, ilość odsłon była spora, ale liczona w setkach. Irek udostępnił tekst o "winie do wigilii" i odsłony podobno liczone były w tysiącach. To kolejny dowód na to, że Polacy chcą pić wino, chcą dobierać do potraw, ale nie chcą wchodzić tak bardzo w szczegóły. Wyszukują bardziej ogólne słowa kluczowe.

Początkujący smakosze, którzy przed momentem dowiedzieli się od znajomego, szwagra lub pani z telewizji, że warto dobrać wino do posiłku, wyszukają w google "wino do kolacji" i przeczytają ten krótki wpis kierunkujący (o ile wcześniej nie zmienili adresu, bo oczekiwali propozycji w pierwszym zdaniu). Zobaczymy jaka jest siła SEO... ;)

Chianti Collazzi do kolacji?

Zatem, czy istnieje wino idealne do kolacji? Nie. Każdy jada kolację inaczej. Jedni w domu, inni w restauracji. W menu może być wszystko, od sałatek, przez ryby, owoce morza, wieprzowinę, kaczkę, drób, dziczyznę po wołowinę, czy słodkie. Jeśli mielibyśmy wskazać wina, które na całym świecie wiodą prym w gastronomii i dzięki temu są ogólnie znane - wybór padnie na te z niską taniną, niewysokim alkoholem i zarysowaną kwasowością. Początkujący smakosze powiedzą, że "są to wina bez wyrazu i kwaśne", ale w kontekście jedzenia są niezastąpione. Nie dominują nad potrawą nasyceniem alkoholu, balansują tłustość potrawy kwasowością i nie wchodzą w reakcję na linii tanina-pikante i tanina-słone. A jeśli cechują się soczystym owocem, potrafią podbić niejedno winiarskie serce. Co to za wina? Znacie je wszyscy - to Chianti i Valpolicella Classico.

Drodzy internauci (szczególnie początkujący w zakresie doboru win do potraw), przygotujcie na kolację spaghetti po bolońsku. Zjedzcie połowę popijając wodą, a drugie pół popijając winem. Przekonacie się sami, jak wielka jest różnica w smaku - w jego bogactwie i głębi. Przygotujcie kanapki z pasztetem, szynką i żółtym serem. Jakże inaczej będą one smakować z winem, niż z herbatą.

Mamy nadzieję, że weźmiecie głeboko do serca jedno zdanie: WINO NA STOLE ZMIENIA KAŻDY POSIŁEK W MAŁE ŚWIĘTO, niezależnie od tego, czy konsumujemy w domowym zaciszu, ubrani w piżamę, zmęczeni po pracy, czy z ukochaną/ukochanym w restauracji. Jeśli ta myśl zakiełkuje, zaczniecie próbować, degustować, odkryjecie niezbadane dotąd lądy. Każda potrawa z winem będzie smakować inaczej, a z odpowiednim winem lepiej niż bez niego. Wino to część posiłku, a nie tylko dodatek. Należy poświęcić tyle samo czasu na jego dobór, jak i na wybór składników potrawy.

Pozdrawiamy,
Iga & Maciej

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

 x 

Twój koszyk jest pusty