# Klub Kolacyjny nr 9 - Murcia

To był kolejny inspirujący wieczór. Nowe smaki, aromaty i kontrowersyjne połączenia win z potrawami... ale o tym za chwilę.
Iga wróciła z wakacji w Murcii gdzie wypoczywała na zaproszenie naszego przyjaciela Janka. Nie byłaby sobą gdyby nie szukała nowych, nieznanych smaków. Efektem tych poszukiwań był klub kolacyjny, który odbył się 25 stycznia 2015 w Piwnicy Jeżyce. Menu było proste, ale bardzo ciekawe, a Idze część składników udało się przywieźć z Murcii.
Jako pierwszą przystawkę podaliśmy dwa rodzaje miejscowego chorizo i krowi ser moczony w ciemnym piwie o strukturze przypominającej salceson. Jest to niezwykle rzadki okaz, który jest niedostępny w Polsce, a nawet bardzo trudny do zdobycia w Murcii (sprzedawany tylko na jednym stoisku tamtejszego targowiska).

Drugą przystawką była ośmiornica w białym winie przygotowana na sposób zaobserwowany w Murcii. Przygotowanie dania jest dosyć czasochłonne, warto jednak poświęcić kilka chwil, by zapoznać się z tym smakiem! Świeża ośmiornica po oczyszczeniu została dokładnie zbita drewnianą pałką aby zmiękła, a następnie, według hiszpańskich podpowiedzi, została "przestraszona", czyli kilkukrotnie zanurzona na pięć sekund we wrzątku. Po obiciu i "nastraszeniu" ośmiornica została zamarynowana w białym winie, oliwie i czosnku, a potem dusiła się ok. godziny bez dodawania wody (czas duszenia zależy od wielkości ośmiornicy i wymaga wyczucia). Przystawkę podaliśmy na zimno, skrapiając ośmiornicę sokiem z limonki i posypując otartą skórką.

Ośmiornica stworzyła świetny duet ze świeżym, białym winem Valcorso Macabeo, pochodzącym z D.O. Yecla (apelacja w okręgu Murcia). Lekkość wina, oraz jej dobrze zarysowana kwasowość wzorowo harmonizowała się z soczystą, cytrusową ośmiornicą. Palce lizać!

Ciepłą przekąskę stanowiła typowa dla Murcii, przywieziona stamtąd, morcilla. To miejscowa kaszanka, a właściwie bułczanka, podobna do polskiej, zarówno w smaku, jak i konsystencji. W odróżnieniu od morcilli z innych regionów Hiszpanii, jest bardziej korzenna (dodaje się anyż, cynamon i imbir) i nie podaje się jej w plastrach, tylko w całości. My podaliśmy ją z duszoną cebulą.
Zaserwowane do morcilli wino Valcorso Syrah z D.O. Yecla, wydobyło z potrawy więcej soczystości i krwistości, a korzenność morcilli podkreśliła pikantność szczepu z którego wino zostało wytworzone.

Podaliśmy również dwie potrawy z koziny, która jest bodaj najczęściej podawanym mięsem w południowo-wschodniej Hiszpanii. Zdobycie koziny w Polsce nie należy do łatwych, ale od czego ma się przyjaciół. Marek Grądzki znany serowar i specjalista od kozich serów, dostarczył nam koziołka, a przyjaciele Igi z Pintej Klepki pomogli w jego porcjowaniu. Powstały dwie potrawy. Pierwsza to esencjonalny bulion z okazałym pulpetem, serwowany w Murcii jako zupa wzmacniająca (na kaca?). Obowiązkowo należało do niego wcisnąć bezpośrednio do talerza sok z połówki cytryny. Do tej zupy Maciej zaproponował (dość kontrowersyjnie) czerwone wino Luzon ze szczepów Monastrell/Cabernet Sauvignon z D.O. Jumilla (apelacja z okręgu Murcia), które dojrzewało 12 miesięcy w amerykańskim i francuskim dębie. Kto by pomyślał, że do zupy będzie pasować intensywne czerwone wino? Rosół był intensywny, korzenny i bardzo mięsny, a do tego pulpet w środku nadawał jeszcze więcej charakteru potrawie. Dzięki wciśnięciu soku z cytryny do zupy, w winie ukazała się większa świeżość i soczystość, a nawet kwasowość Caberneta.

Drugą wersją koziny, było długo duszone mięso w czosnku i oliwie, podane z orzeszkami pinii. I tu kolejna kontrowersja. Białe wino Luzon Macabeo/Airen z D.O. Jumilla. Czemu białe? Tu problem jest złożony. Wydaje się, że najlepszym rozwiązaniem byłby tu Pinot Noir, ale w Murcii się go nie uprawia. Tam podaje się duszoną kozinę właśnie z winem białym, ponieważ czerwone są w Murcii za mocne (zarówno strukturą, jak i alkoholem)! Dużo jeszcze zależy od porcji mięsa. Zaserwowane wino, komponowało się świetnie z kawałkami lżejszymi, a trochę gorzej np. z udem koziołka. Uważamy jednak, że warto było przekonać się na własnych podniebieniach, czy tok myślenia mieszkańców Murcii jest prawidłowy.

Na deser planowaliśmy podać liście cytrynowe w cieście, kolejną charakterystyczną potrawę dla tamtych okolic. Niestety liście nie dotarły na czas, więc Iga podała cieńkie plasterki cytryn w cieście, otoczone cukrem i cynamonem. Patrząc po twarzach naszych gości mamy przekonanie że było warto poeksperymentować!

Do zobaczenia podczas kolejnego klubu kolacyjnego!
Iga & Maciej

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

 x 

Twój koszyk jest pusty